Nie znam osoby, która nie skojarzyłaby tego zespołu chociażby po samej nazwie. Któż z nas nie wył do Chłopców lub nie smucił się do Chciałbym umrzeć z miłości? Nikt nie potrafi śpiewać tak jak Rojek-te teksty, ten głos... Od razu na myśl przywodzą słodkie lata harców i zabaw w babcinym ogródku. Ale również moje wspomnienia z podróży wiążą się z ich piosenkami. Mowa oczywiście o jednym ze słynniejszych polskich rockowych zespołów-Myslovitz. Jeśli szukacie zespołu, który potrafi śpiewać o miłości w niebanalny sposób to dobrze trafiliście!
Zespół został założony w 1992 r. przez Artura Rojka i początkowo działał pod nazwą The Freshman. Dopiero w 1995 r. nazwa została zmieniona na Myslovitz. W tym samym roku ukazała się ich debiutancka płyta, która zdobyła niesłychanie pozytywne recenzje jak na debiutujący band. W ciągu następnych 4 lat zespół wydał 3 kolejne krążki, a w 1998 r. po raz pierwszy wystąpił za granicą. Obecnie Myslovitz ma na koncie 9 albumów (nie licząc kompilacji i reedycji) i dalej pnie się w górę. Niestety 20 kwietnia tego roku zespół wydał oficjalne oświadczenie o następującej treści:
Zespół Myslovitz w składzie Artur Rojek, Wojciech Powaga, Jacek Kuderski, Wojciech Kuderski i Przemysław Myszor oświadcza zgodnie, że postanowił zakończyć współpracę w dotychczasowym składzie. Wojciech Powaga, Jacek Kuderski, Wojciech Kuderski i Przemysław Myszor będą występować dalej pod nazwą MYSLOVITZ z nowym wokalistą. Artur Rojek będzie kontynuował działalność indywidualnie z innymi muzykami.Wszystkich fanów zapraszamy na koncerty w nowych odsłonach. Dalej będziemy dla Was tworzyć i grać. Obiecujemy nie zawieść Was w przyszłej działalności.
Nie trzeba chyba mówić jakim wielkim ciosem było to pismo dla wszystkich fanów zespołu. 20 kwietnia 2012 r. Myslovitz oficjalnie zakończyło dla mnie swoją działalność. Co prawda chłopaki wciąż grają, ale z nowym wokalistą-Michałem Kowalonkiem-znanym z zespołu Snowman. Tylko czy Artura Rojka da się zastąpić? Moim zdaniem nie i nie powinno się. Czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby zmienić nazwę zespołu i oddzielić te wydarzenia grubą kreską? Ta decyzja należy już niestety do członków mysłowickiej grupy, mimo wszystko życzę im szczęścia i dalszych sukcesów.
Wróćmy jednak do czegoś przyjemniejszego, a mianowicie do ich twórczości. Jak już wspomniałam wyżej w głowie mam masę różnych obrazów podczas słuchania utworów tego zespołu, bez względu na to czy je lubię czy też nie. Słuchając Peggy Brown wybucham niekontrolowanym śmiechem i widzę mojego chrzestnego, śpiewającego refren na tylnym siedzeniu naszego auta. Przy Wieży melancholii zastanawiam się: co by było gdyby? A przy W deszczu maleńkich żółtych kwiatów mam ochotę tańczyć na wiosennej łące w białej, zwiewnej sukience.
Myslovitz ma swoje charakterystyczne, uniwersalne brzmienie, które sprawia, że mogę "męczyć" ich piosenki dzień i noc, nie czując znużenia. Dzięki takim zespołom czuję się dumna, że jestem Polką.
Masz rację, Rojka nie da się zastąpić- jak byłam na wiankach to śpiewał Kowalonek- to zdecydowanie nie to samo...
OdpowiedzUsuń