Tylko w tym wykonaniu!
Znane i lubiane :)
A ten utwór ma dłuższą historię i jej poświęcę trochę więcej czasu, ale innym razem :) Bardzo lubię Armstronga, bo potrafi poprawić mi humor nawet w najgorszy dzień.
No dobrze myślcie sobie co chcecie. Stawiać tę pioseneczkę obok takich utworów? Wstyd! Może i wstyd, ale gdyby nie "Love actually" to w życiu bym jej nie przesłuchała do końca, a w sumie chyba warto. To nie przekaz się w tym momencie liczy, a ten cudowny, świąteczny stan.
Cóż porcja niewielka, ale mam nadzieję, że zdążę to jeszcze jakoś przed świętami nadrobić, a jeśli nie to chciałabym życzyć wszystkim wesołych i spokojnych świąt.
P.S. Mam masę pomysłów na przyszłe notki tylko czasu mi niestety brakuje ;)