Od paru miesięcy przymierzam się do założenia bloga, ale nie potrafiłam wykonać pierwszego kroku, który zwykle okazuje się najtrudniejszy. Chciałabym pokazać Wam mój sposób odczuwania muzyki. Przeważnie będą to obrazy czy wspomnienia, które przychodzą mi na myśl podczas słuchania konkretnego utworu. Być może będę chciała się podzielić z Wami jakimiś informacjami ze świata muzyki lub po prostu przedstawić wykonawcę czy też zespół. Wszystko zależeć będzie od mojego humoru, a jak dobrze wiemy kobiecy humor jest zmienny.
poniedziałek, 22 października 2012
Intro
Muzyka stała się nieodłączną częścią naszego życia. Wszystko zaczyna się od sennego poranka. Wchodzimy do kuchni włączamy radio, zaparzamy kawę, jemy śniadanie, wychodzimy z domu, zakładamy słuchawki i puszczamy coś co urozmaici nam drogę do pracy/szkoły. Wracamy do domu, siadamy do komputera i buszujemy w Internecie przy okazji włączamy jakąś piosenkę coby nam grała w tle. A i przed snem warto czegoś posłuchać, nieprawdaż? Oczywiście cały ten schemat nieco uogólniłam, ale chodzi mi o jedną, dość jasną rzecz-nie potrafimy obyć się bez muzyki. Dlaczego? Sądzę, że na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie sam.
Od paru miesięcy przymierzam się do założenia bloga, ale nie potrafiłam wykonać pierwszego kroku, który zwykle okazuje się najtrudniejszy. Chciałabym pokazać Wam mój sposób odczuwania muzyki. Przeważnie będą to obrazy czy wspomnienia, które przychodzą mi na myśl podczas słuchania konkretnego utworu. Być może będę chciała się podzielić z Wami jakimiś informacjami ze świata muzyki lub po prostu przedstawić wykonawcę czy też zespół. Wszystko zależeć będzie od mojego humoru, a jak dobrze wiemy kobiecy humor jest zmienny.
Na pierwszy ogień pójdzie kawałek Fever Ray "Concrete Walls". Fever Ray (Karin Dreijer Andersson) to Szwedzka artystka znana z zespołu The Knife, którego gatunek określany jest jako muzyka elektroniczna. Z resztą cały album Fever Ray to elektroniczna, hipnotyzująca muzyka od której trudno się oderwać. Melodie przepełnione charakterystycznym mrocznym klimatem potrafią wciągnąć słuchacza do swojego świata na długie godziny. Tak też było w moim przypadku. Pamięć w mojej MP4 jest mocno ograniczona dlatego przed wyjazdem do Gruzji starannie dobierałam albumy, które powinny znaleźć się na sprzęcie. Szczególnie, że pobyt miał trwać ponad 3 tygodnie! Wybór Fever Ray był strzałem w dziesiątkę. Nic tak nie pasuje do krajobrazu złożonego z wysokich gór Kaukazu i lazurowego jeziora jak właśnie kawałek "Concrete Walls". Nawet wędrówka w 40 C upale stała się dla mnie przyjemnością. Miałam wrażenie, że natura połączyła mnie ze sobą w jakiś niezidentyfikowany i intrygujący sposób. Z czystym sumieniem mogę polecić utwór każdemu kto wybiera się w góry lub ma ochotę spędzić czas na łonie natury. Osobiście nigdy więcej nie odważę się słuchać tego albumu w zatłoczonym mieście...
Od paru miesięcy przymierzam się do założenia bloga, ale nie potrafiłam wykonać pierwszego kroku, który zwykle okazuje się najtrudniejszy. Chciałabym pokazać Wam mój sposób odczuwania muzyki. Przeważnie będą to obrazy czy wspomnienia, które przychodzą mi na myśl podczas słuchania konkretnego utworu. Być może będę chciała się podzielić z Wami jakimiś informacjami ze świata muzyki lub po prostu przedstawić wykonawcę czy też zespół. Wszystko zależeć będzie od mojego humoru, a jak dobrze wiemy kobiecy humor jest zmienny.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz